~Our High School~ Strona Główna
 Album   Szukaj   Użytkownicy   Grupy   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 


Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Dyrektorka
2015-02-17, 20:39
Rezydencja MacSwallow
Autor Wiadomość
Fantine
[Usunięty]

Wysłany: 2014-08-04, 22:35   

Spokojnie przeglądała wszystko, powoli pijąc swoją herbatę, jednak szybko ją to znudziło, więc spokojnie odłożyła papiery do teczki. Wszystko było w porządku, więc nie powinno być żadnego problemu. Przecież brakowało tylko pieczątki dyrektorki i tym podobnych. Po chwili spojrzała na swój pusty kubek, po czym przeniosła wzrok na zegarek. No cóż... Co jak co, ale herbata była ukochanym napojem białowłosej i nigdy z niego nie zrezygnuje. Po chwili wstała i schowała teczkę do torby. - Mogę liczyć na drugi kubek po kąpieli? - uśmiechnęła się do Jiro, na co on tylko przytaknął, a ona razem z torbą ruszyła do swojego pokoju. Tak.... Nie było nic lepszego, niż chłodna kąpiel bo całym, nieco męczącym dniu, na dodatek w takich temperaturach. Po chwili zebrała wszystkie potrzebne rzeczy z którymi ruszyła do łazienki. Do tego Feniks... Co miały znaczyć jego słowa? Przecież rudzielec nie był taki zły... Westchnęła cicho i opłukała wannę, aby po chwili zacząć napuszczać do niej wody. Nie czekając dłużej, zdjęła z siebie bluzkę, spodenki, stanik, majtki i skarpetki i wrzuciła wszystko do kosza na pranie. Uśmiechnęła się delikatnie i spojrzała w lustro, po chwili biorąc gumkę z pułki, z zamiarem związania swoich włosów. Jednak w tej czynności przeszkodził jej dzwoniący telefon. Bez pośpiechu zakręciła kurek, aby szum wody jej nie przeszkadzał, a następnie odszukała swój telefon i spojrzała na wyświetlacz. Ciocia? ale czemu dzwoniła o tej porze? Bez zastanowienia przejechała palcem po wyświetlaczu, aby następnie przyłożyć telefon do ucha. - Dobry wieczór, ciociu. - uśmiechnęła się, przytrzymując telefon ramieniem, aby po chwili zacząć zgarniać włosy do górę, w wysoki kucyk. - Feniks? Nie, nie ma go. Wyszedł na spacer. - spokojnie splotła włosy gumką, spoglądając w lustro na swoją nagą sylwetkę, po czym wzięła znów telefon go ręki i usiadła na krawędzi wanny - Tak, zgodnie z planem. Jakoś przed 15. - westchnęła cicho, słuchając jej. przecież wszystko było już dawno zaplanowane. A przynajmniej jasno powiedziane i mieli się do tego dostosować. - No przecież to oczywiste. Przecież za czte... - zamarła, kiedy ciotka jej przerwała, mocniej zaciskając dłoń na telefonie. To... To nie było możliwe. Ale jak? Przecież... Przecież... - Jesteś tego pewna? Na pewno niczego nie pomieszałaś? - zacisnęła zęby, spuszczając głowę. Ale dlaczego teraz? - Rozumiem.... Dobrze... Tak... Dobrze... - przełknęła głośniej ślinę. Mimo wszytsko coś się jej nie zgadzało. - Ale przecież... Przecież... - przygryzła wargę. Więc to była pewna informacja? Zacisnęła powieki, chcąc powstrzymać łzy. Myślała... W głębi serca miała nadzieję, że to naprawdę nigdy nie nastąpi. Niepewnie wsłuchiwała się w jej dalsze słowa. Przecież to wszystko nie było możliwe! - Dobrze... Dziękuję... Dobranoc... - mruknęła. Mimo dźwięku, który oznaczał zakończenie rozmowy, wciąż trzymała telefon przy uchu, nie dowierzając słowom ich krewnej. Niepewnie odłożyła telefon na bok i weszła do wanny, uważnie analizując każde jej słowo. To był żart, prawda? Jakaś ukryta kamera? Ale... Ton jej głosu... Tak, on zdecydowanie mówił, ze to wszystko jest prawdą. Westchnęła cicho i po jakiś dwudziestu minutach w końcu zaczęła się myć. Nie może teraz o tym myśleć. Musi przekazać to swojemu bliźniakowi. W końcu sprawa... tak jakby dotyczyła ich obojga. I wielu innych osób. Gdy w końcu się umyła, wyszła z wanny, wypuściła wodę i wytarła się, po czym nałożyła krótkie spodenki i czarną koszulkę z nadrukiem kota, która sięgała do połowy uda. Pozbierała swoje rzeczy i zostawiła je w pokoju, jednak jej uwagę przykuło rozłożone łóżko w salonie. I posłane. Ale w tej chwili nie miała największej chęci się nad tym zastanawiać. Spojrzała tylko na osobę, która weszła do pokoju, a okazał się nią lokaj z herbatą. Z wdzięcznością przyjęła od niego kubek, a gdy ten się spytał, co się stało, ona wytłumaczyła mu, ze nie chce o tym rozmawiać. W końcu to wszystko... Było po prostu niemożliwe.
 
     
Feniks 
Przewodniczący SU
Panicz


Imię i nazwisko: Feniks MacSwallow
Wiek: 17
Klasa: IIC
Orientacja: bi
Multikonto: Howaito
Ubiór: Morska koszulka na ramiączkach, długie czarne spodnie, trampki i bluza.
Miejsce: Willa Queenston'a || -
Dołączył: 10 Kwi 2013
Posty: 416
Skąd: Irlandia
Wysłany: 2014-08-05, 10:44   
   Karta Postaci: http://tnij.org/vu40
   Karta Relacji: http://odu.pl/relacje


Białowłosy szedł miarowym tempem. Nie za szybkim ale też nie za wolnym. Mimo, że milczał prawie przez całą drogę starał się iść z Savciem w miarę równym tempem. Przekręcił klucz w zamku i otworzył drzwi wpuszczając bruneta. Sam wszedł zaraz po nim. Zsunął buty z nóg i rzucił bluzę do pokoju. Chyba nie trafił nią na łóżko. No trudno najwyżej później ją poprawi. Jak będzie szedł spać.. albo coś.
- Masz na coś ochotę? Picia ,jedzenie?- spytał zerkając na gościa. Nie chciał by czuł się on źle w jego gościnie. I żeby czegoś mu brakowało. To znaczyło by, że Feniks jest złym gospodarzem. A przecież chyba najgorszym nie był. Uśmiechnął się zachęcająco do czerwonookiego. Może się wstydzi o coś poprosić. A przecież też nie jadł kolacji. MacSwallow nie mógł pozwolić by ktoś pod jego dachem chodził nienajedzony i spragniony. Ruszył w stronę kuchni i ujrzał Jiro, który jeszcze się po niej błąkał. Uniósł pytająco brwi.
- Możesz już iść spać... jest późno- powiedział opierając się o framugę. W odpowiedzi otrzymał wyjaśnienie, iż szatyn jeszcze sprząta i za chwile kończy. Feniksa zadziwiała pracowitość tego chłopaka. Chociaż pewnie sam jak by wiedział, że musi coś zrobić wolał by o skończyć niż potem robic to drugi raz. Ale mimo wszystko godzina była taka, że Jiro mógł już zrobić sobie przerwę i w ogolę się już dziś za to nie zabierać. - Fan śpi?- spytał chcąc już wrócić do Savcia. - Jeszcze chwilę temu nie spała- kiwnął głową ze zrozumieniem i obrócił się. - To co może jednak się na coś skusisz?
_________________

[img ]http://i58.tinypic.com/256703p.jpg[/img]
 
 
     
Savier 
Głos Perswazji


Imię i nazwisko: Savier Daquin
Wiek: 21
Klasa: IC
Ubiór: Czarne, obcisłe spodnie, tego samego koloru koszula z dopasowanym czerwoną muchą, ciemna kurtka z futerkiem i czarne trampki.
Miejsce: ---
Ekwipunek: Telefon | Kilka ostrzy | Klucze od mieszkania | Koperta z pieniędzmi | Czarna kredka do oczu
Dołączył: 22 Sie 2013
Posty: 257
Wysłany: 2014-08-09, 14:21   
   Karta Postaci: http://www.ourhighschool.aaf.pl/versus-vt254.htm


Jego chęci a raczej ich brak, nie uległy zmianie podczas drogi do rezydencji. No ale teraz to już właściwie nie było ważne.
- Raczej nie - Odpowiedział po ściągnięciu butów i rozsunięciu bluzy. Podczas rozmowy białowłosego ze starszym mężczyzną, czerwonooki zapatrzył się na bardzo interesująca ścianę. Podziwiał jej budowę i gładkość. Rozważał nad tym, czy obraz ze słonecznikami by tu nie pasował, czy może taki z chatka nad rzeką nie byłby lepszy. Tak, wszystko to było bardzo interesujące.
- Nie, dziękuję. - Mruknął wyrwany ze swych ściennych rozmyślań. Powoli odwrócił wzrok w stronę panicza. Jeśli będzie mu coś potrzebne, to na pewno spyta. Tak, to będzie najbardziej odpowiednie.
_________________
 
 
     
Feniks 
Przewodniczący SU
Panicz


Imię i nazwisko: Feniks MacSwallow
Wiek: 17
Klasa: IIC
Orientacja: bi
Multikonto: Howaito
Ubiór: Morska koszulka na ramiączkach, długie czarne spodnie, trampki i bluza.
Miejsce: Willa Queenston'a || -
Dołączył: 10 Kwi 2013
Posty: 416
Skąd: Irlandia
Wysłany: 2014-08-12, 16:55   
   Karta Postaci: http://tnij.org/vu40
   Karta Relacji: http://odu.pl/relacje


Zerknął na miejsce, w które wpatrywał się Sav. Jednak nie dojrzał na niej niczego co mogło by przykuć jego uwagę. Wrócił więc wzrokiem do twarzy bruneta. Przechylił lekko głowę. Jak by w ten sposób mógł odczytać jego myśli.
- Jak byś jednak zmienił zdanie, to się nie krępuj- powiedział z ociąganiem. Nie do końca był przekonany, czy to wypada powierzać gościowi odpowiedzialność samoobsługi. W rodzinnym domu, zawsze za wszystkim biegała służba, próbująca dogodzić oczekiwaniom zarówno gości jak i mieszkańców. Ale jak to wyglądało w zwyczajnych rodzinach? Może, sam powinien robić teraz to wszystko, co w tedy robili ludzie, do tego przydzieleni. W życiu jednak jest ciężko. Uśmiechnął się delikatnie.
- Idę się położyć.. bo padam..- powiedział i spojrzał na niego przepraszająco. Nie chciał go zostawiać samego. Ale sam już przysypiał.. i gdyby usiadł z nim teraz to pewnie zasnął by na siedząco. A tego raczej wolał by uniknąć.
- Jak byś chciał się umyć to zaraz przyniosę ci ręcznik..- było to pytanie.. chociaż może tak nie zabrzmiało. Białowłosy podrapał się po głowie.
_________________

[img ]http://i58.tinypic.com/256703p.jpg[/img]
 
 
     
Savier 
Głos Perswazji


Imię i nazwisko: Savier Daquin
Wiek: 21
Klasa: IC
Ubiór: Czarne, obcisłe spodnie, tego samego koloru koszula z dopasowanym czerwoną muchą, ciemna kurtka z futerkiem i czarne trampki.
Miejsce: ---
Ekwipunek: Telefon | Kilka ostrzy | Klucze od mieszkania | Koperta z pieniędzmi | Czarna kredka do oczu
Dołączył: 22 Sie 2013
Posty: 257
Wysłany: 2014-08-12, 17:10   
   Karta Postaci: http://www.ourhighschool.aaf.pl/versus-vt254.htm


Pierwszą z wypowiedzi białowłosego brunet pozostawił bez komentarza. Bo nie był potrzebny. Na drugą jedynie kiwnął głową na znak, że zrozumiał. Dopiero przy trzeciej przemówił. - Brałem prysznic zanim do ciebie przyszedłem. Też się już położę. - Wyjaśnił. Przez chwilę jeszcze stał w miejscu przyglądając się paniczowi, jakby zastanawiał się czy aby na pewno może pójść do przygotowanego dla niego miejsca i się położyć. Zbliżył się ostrożnie na krok, następnie składając niepewny, wręcz z lekka przestraszony pocałunek na jego policzku. Wszakże nie wiedział, czy aby na pewno mógł tak postąpić. Odsuwając się, lekko spuścił głowę by grzywka zasłoniła mu oczy. Następnie czym prędzej czmychnął do salonu w którym dziękował, że było już zgaszone światło. Rozebrał się zostawiając jedynie czarną koszulkę i bokserki po czym poskładał ubrania w równą kostkę i wszedł pod pościel. Miał jedynie nadzieję, że uda mu się szybko zasnąć.
_________________
 
 
     
Feniks 
Przewodniczący SU
Panicz


Imię i nazwisko: Feniks MacSwallow
Wiek: 17
Klasa: IIC
Orientacja: bi
Multikonto: Howaito
Ubiór: Morska koszulka na ramiączkach, długie czarne spodnie, trampki i bluza.
Miejsce: Willa Queenston'a || -
Dołączył: 10 Kwi 2013
Posty: 416
Skąd: Irlandia
Wysłany: 2014-08-12, 17:26   
   Karta Postaci: http://tnij.org/vu40
   Karta Relacji: http://odu.pl/relacje


W oszołomieniu obserwował jak tamten się oddala. Albo raczej odprowadził go w wzrokiem.. do momentu w którym musiał by wykonać jakiś inny ruch. Dopiero gdy został sam przyłożył rękę do policzka. Dotykając miejsca w które został pocałowany. Przymknął powieki uśmiechając się delikatnie i niepewnie. Ten gest od ciemnowłosego.. ucieszył go w pewien sposób. Potrząsnął głową i obrócił się na pięcie wracając do pokoju. W wejściu do niego zatrzymał się i obejrzał przez ramię.
- Dobranoc- powiedział widząc, iż en wchodzi pod kołdrę. Po tym ostatecznym.. pożegnaniu.. wszedł wreszcie do pomieszczenia. Zapalił lampkę nocną i wyjął spod poduszki koszulę w której spał. Zdjął spadnie i rzucił je na krzesło.. Oczywiście nie trafiając. Chwilę po tym ten sam kurs obrała jego koszulka i skarpetki. Które też jednak nie doleciały. Feniks skomentował to cichym westchnięciem i założył koszulę. Dla oszczędności czasu, zawsze odpinał tylko dwa pierwsze guzki. Po zapięciu ostatniego jego palce powędrowały do malinki. Sprawdzając czy nadal tam jest. Oczywiście nie spodziewał się nagłego zniknięcia czy coś..
W końcu po tych wszystkich czynnościach wszedł pod kołdrę. Znów zdając sobie sprawę, że śpi sam. Przekręcił się kilka razy nie mogąc znaleźć odpowiedniej pozycji. Wypuścił majestatycznie powietrze z płuc. Co miło świadczyć o jego wszechobecnym niezadowoleniu. Zgasił lampkę stojącą na szewce i zaczął przyglądać się sufitowi.
_________________

[img ]http://i58.tinypic.com/256703p.jpg[/img]
 
 
     
Savier 
Głos Perswazji


Imię i nazwisko: Savier Daquin
Wiek: 21
Klasa: IC
Ubiór: Czarne, obcisłe spodnie, tego samego koloru koszula z dopasowanym czerwoną muchą, ciemna kurtka z futerkiem i czarne trampki.
Miejsce: ---
Ekwipunek: Telefon | Kilka ostrzy | Klucze od mieszkania | Koperta z pieniędzmi | Czarna kredka do oczu
Dołączył: 22 Sie 2013
Posty: 257
Wysłany: 2014-08-12, 17:35   
   Karta Postaci: http://www.ourhighschool.aaf.pl/versus-vt254.htm


Oczywiście nie można było pozwolić mu spać. Nagle przypomniała mu się ta niezwykle interesująca ściana. I co możnaby w niej zmienić. Pojawiły się również przemyślenia na temat filmu który ostatnio oglądał, gry aktorskiej w tymże filmie oraz efektów dźwiękowych. Nie zabrakło również pytania, czy aby na pewno zostawił kotu otwarte okno. Ten mały prychacz znowu podrapie mu spodnie jeśli tego nie zrobił. Co za niewdzięczne zwierzę! Nie mniej jednak i tak go lubił Właściwie, to oboje się lubili. Nie umieliby normalnie funkcjonować, nie przebywając w swoim towarzystwie. Brunet przekręcił się na bok, zamykając oczy. Po jakichś dwudziestu minutach udało mu się zasnąć.
_________________
 
 
     
Feniks 
Przewodniczący SU
Panicz


Imię i nazwisko: Feniks MacSwallow
Wiek: 17
Klasa: IIC
Orientacja: bi
Multikonto: Howaito
Ubiór: Morska koszulka na ramiączkach, długie czarne spodnie, trampki i bluza.
Miejsce: Willa Queenston'a || -
Dołączył: 10 Kwi 2013
Posty: 416
Skąd: Irlandia
Wysłany: 2014-08-12, 18:05   
   Karta Postaci: http://tnij.org/vu40
   Karta Relacji: http://odu.pl/relacje


Minie dużo czasu zanim panicz przyzwyczai się do samotnego spania. Że też wzięło jej się nagle na takie znamy. prychnął kolejny raz się przewracając. Mogła go chociaż jakoś ostrzec, przycisnął kołdrę do siebie, jak by szukając w niej pocieszenia. W tedy też przyszła Hime. Z cichym mrukiem wskoczyła na łóżko. Zanim się umościła porządnie podeptała plecy chłopaka. Mimo to i tak był jej wdzięczny. Przynajmniej ona chciała z nim spać. Chociaż w sumie.. to ona zawsze chciała spać.. Ale grunt, że teraz przyszła do niego. Dopiero teraz udało mu się zasnąć. Chociaż nie był to mocny sen. Albinos budził się co jakiś czas. A to doprowadzało go do złego humoru.
Usiadł w końcu rozciągając się i patrząc za okno. Było już jasno. W zasadzie musiało być koło szóstej. Rozejrzał się w poszukiwaniu kotki, która usiała sobie pójść. Bowiem na łóżku nie było po niej śladu.. No może poza sierścią, która zostawiła. Powoli stał i opuścił pokój. W domu panowała cisza. Nie taka, jak byśmy byli sami w domu.. przepełniona pewnego rodzaju niepokojem. A ta.. spokojna i senna. Chwilę stał wsłuchując się w nią. Następnie po cichu ruszył w stronę sofy, na której spał Savier. Stanął w bezpiecznej odległości. Tak by go widzieć, a zarazem nie obudzić. Podejrzewał, że jak by staną bliżej, mogło by tak się stać. Uśmiechnął się do siebie i poprawił włosy wpadające do oczu.
Nie pozwolił cieszyć się tym widokiem zbyt długo. Obrócił się i ruszył do kuchni. Gdzie nalał sobie szklankę wody. Popijając ją wrócił do pokoju. Przymknął drzwi i przystanął dopijając napój. Puste naczynie odłożył na biurko. A korzystając z tego, iż jest obok założył spodnie i pozbierał resztę rzeczy. Uznał, że nie chce mu się ich odnosić do łazienki, położył je więc na miejscu w którym miały wylądować wieczorem. Po tych jak, że wyczerpujących porządkach postanowił podejść do szafy. Wyjął z niego swój skarb. Otworzył futerał i chwycił za instrument. Usiadł na podłodze i zaczął grać. Przymknął powieki. Skrzypce, będąc nie podłączone do piecyka wydawały bardzo przytłumione dźwięki. A w połączeni z bardzo cichym graniem nie niosły się daleko. Feniks nie miał na celu obudzenia kogoś.
_________________

[img ]http://i58.tinypic.com/256703p.jpg[/img]
 
 
     
Savier 
Głos Perswazji


Imię i nazwisko: Savier Daquin
Wiek: 21
Klasa: IC
Ubiór: Czarne, obcisłe spodnie, tego samego koloru koszula z dopasowanym czerwoną muchą, ciemna kurtka z futerkiem i czarne trampki.
Miejsce: ---
Ekwipunek: Telefon | Kilka ostrzy | Klucze od mieszkania | Koperta z pieniędzmi | Czarna kredka do oczu
Dołączył: 22 Sie 2013
Posty: 257
Wysłany: 2014-08-12, 18:25   
   Karta Postaci: http://www.ourhighschool.aaf.pl/versus-vt254.htm


Brunet natomiast spał dobrze. Pomimo niezwykle lekkiego snu, nic go nie obudziło. Co mu się śniło? Właściwie to sam najprawdopodobniej nie umiałby tego dokładnie określić. Wpierw jechał rowerem prze jakieś miasto wraz z koleżanką. Śmiali się, rozmawiali na równe tematu aż w końcu nie zatrzymała ich zamknięta droga z mostem. Na moście zobaczyli grupkę dzieci. Najwyraźniej nie były w dobrych nastrojach, gdyż ze smętnymi minami rzucały kamienie do rzeki. Brunet wraz z dziewczyną podeszli do nich, rozpoczynając rozmowę. Z czasem gdy się rozwinęła, starsi dowiedzieli się, że dzieci zewsząd są wyganiane i nie mogą się pobawić. Po chwili zastanowienia wraz z koleżanką postanowili zaprowadzić ich w pewne, według nich, niesamowite miejsce. Miejscem tym była pewna polana w lesie na której stał o dziwo plac zabaw a obok było niewielkie jezioro z przejrzystą wodą. Wspólnymi siłami całej grupie udało się uprzątnąć to miejsce. Efektem końcowym były zadowolone i uśmiechnięte dzieci. Nawet zrobiły dla bruneta i dziewczyny wianki z kwiatków, za co tamci serdecznie podziękowali. Kolejny sen dotyczył grupki psów szwendających się po ulicy. Tak właściwie nie miał gdzie wracać, gdyż miejsce w którym dotychczas mieszkały spłonęło. Jako iż psy to bardzo inteligentne istoty, wiedziały , że muszą uważać na ludzi ze schronisk. Co do samych zwierząt.. Było ich trzy. Jeden Owczarek Niemiecki, jeden Husky oraz jeden Doberman. Pomimo wielkości i wyglądu były wspaniałymi osobnikami. każdy z nich był towarzyski i przyjacielski. Wędrowały przez długie tygodnie, karmione albo przez ludzi na kempingach, albo szukając resztek w śmietnikach. W końcu jednak znalazła je pewna dziewczynka której niedawno zdechł pupil jakim był ogromny, czarno-biały Dog Niemiecki. Od razu zakochał się w psiakach. Pochodziła z zamożnej rodziny więc nie było problemu z przygarnięciem wędrującej trójki. I już nie trzeba wspominać, że żyli długo i szczęśliwie.
Brunet nigdy nie przypuszczał, że może mieć takie sny. Właściwie to rzadko kiedy śnił.
_________________
 
 
     
Feniks 
Przewodniczący SU
Panicz


Imię i nazwisko: Feniks MacSwallow
Wiek: 17
Klasa: IIC
Orientacja: bi
Multikonto: Howaito
Ubiór: Morska koszulka na ramiączkach, długie czarne spodnie, trampki i bluza.
Miejsce: Willa Queenston'a || -
Dołączył: 10 Kwi 2013
Posty: 416
Skąd: Irlandia
Wysłany: 2014-08-13, 11:10   
   Karta Postaci: http://tnij.org/vu40
   Karta Relacji: http://odu.pl/relacje


Po niecałej godzinie, panicz wstał z podłogi. Instrument odłożył na łóżko. Zamierzał jeszcze na nim pograć, więc nie widział sensu w chowaniu go. Przeczesał leniwie włosy palcami i ruszył znów do szafy. Tym razem po świeże ubrania. Dopiero gdy stanął przed meblem, doszło do niego, że nie potrzebie robił tyle czynności. Mógł wcześniej wsiąść to co potrzebne. A po drodze do łazienki odłożyć skrzypce. Westchnął lekko zdruzgotany swoją głupotą. Otworzył drzwiczki i wyciągnął czarną koszulkę z logiem zespołu. Trzymając ją w dłoniach zdał sobie sprawę, że dawno jej nie nosił. W lato, czarne ciuchy, były niemal, że jak samobójstwo. Dziś jednak, był niemal, że zmuszony do jej założenia. Była to jedyna rzecz przylegająca do szyi. Do tego jeśli założy bluzę, nie będzie widać śladu zostawionego przez bruneta. Chwycił prędko nową parę dżinsów i bieliznę, po czym udał się do toalety. Będąc już w niej stanął przed lutrem. Zerknął na szyję. Zaczerwienienie zelżało.. jednak nie na tyle, by zniknąć. Pewnie będzie do tego potrzebować kilku dni. Jakoś sobie poradzi, prawda?
Wszedł pośpiesznie pod prysznic i zaczął się myc. A gdy po kliku minutach wyszedł całe pomieszczenie było zaparowane. Panicz uwielbiał gorącą wodę.. i nawet w lato nie odmawiał sobie tej przyjemności. Po wytarciu się, położył ręcznik na głowie. Jak by sądził, że wchłonie on w ten sposób wilgoć z włosów. Ubrał się i poprawił koszulkę. Tak na wszelki wypadek. By aby na pewno nic nie było widać.Wychodząc z łazienki wyjął z szafki czysty ręcznik i położył go na sofie obok śpiącego gościa. Tak w razie gdyby jednak zmienił zdanie, po tym wszystkim, wrócił do pokoju. Gdzie siadł na łóżku. Dopiero teraz zdjął ręcznik. Nie żeby o nim zapomniał.. czy coś. Przecież, każdy lubi biegać po domu w takim nakryciem głowy. Rzucił go na poduszkę. Uznając, że kiedy indziej odniesie go na miejsce. Chwycił skrzypce i znów zaczął grać. W końcu trzeba teraz jakoś zając resztę wolnego czasu, prawda?
_________________

[img ]http://i58.tinypic.com/256703p.jpg[/img]
 
 
     
Savier 
Głos Perswazji


Imię i nazwisko: Savier Daquin
Wiek: 21
Klasa: IC
Ubiór: Czarne, obcisłe spodnie, tego samego koloru koszula z dopasowanym czerwoną muchą, ciemna kurtka z futerkiem i czarne trampki.
Miejsce: ---
Ekwipunek: Telefon | Kilka ostrzy | Klucze od mieszkania | Koperta z pieniędzmi | Czarna kredka do oczu
Dołączył: 22 Sie 2013
Posty: 257
Wysłany: 2014-08-13, 11:45   
   Karta Postaci: http://www.ourhighschool.aaf.pl/versus-vt254.htm


w końcu jednak sny minęły a sam brunet się obudził. Przez chwilę leżał nieruchomo, wpatrując się bezmyślnie w sufit. I coś mu w nim nie pasowało, bo nie był tym samym drewnianym, ukośnym sufitem który miał u siebie.. A no tak, przecież nie był u siebie. Z cichym westchnieniem zwlókł się z posłania, dokładnie składając za sobą pościel w kostkę i wszystko poprawiając. Przyuważył obok ręcznik i uśmiechnął się lekko. Nałożył spodnie, zabrał swoje rzeczy wraz z ręcznikiem i podreptał do łazienki. I wiecie co? Był w lekkim szoku, gdy zobaczył, że pomieszczenie jest lekko zaparowane. Później dopiero uświadomił sobie, że musiał to być jeden z domowników. Odłożył ubrania gdzieś na bok, tym razem pozbywając się z siebie wszystkiego. Wszedł pod prysznic puszczając dość chłodną wodę. Nie lubił gdy było gorąco, bardzo nie lubił. Przez dłuższą chwilę stał z zamkniętymi oczami, pozwalając by chłodny strumień wypłukał z jego głowy wszystkie myśli. I nawet się udało. Dopiero wtedy zaczął się myć. Po zakończeniu tej czynności, wytarł się dokładnie i ubrał swoje rzeczy. Jednak postanowił nie ubierać bluzy. Raczej nie byłoby to zbyt mądrym posunięciem. Zaczesał wciąż wilgotne włosy do tyłu i ponownie westchnął. Ręcznik powiesił by wysechł. Wyszedł z łazienki i po chwili zastanowienia skierował się do pokoju panicza. Wszedł do środka z cichym "dzień dobry" ówcześnie pukając. Swoją drogą, nie wiedział, że białowłosemu gra na skrzypcach idzie tak dobrze.
_________________
 
 
     
Feniks 
Przewodniczący SU
Panicz


Imię i nazwisko: Feniks MacSwallow
Wiek: 17
Klasa: IIC
Orientacja: bi
Multikonto: Howaito
Ubiór: Morska koszulka na ramiączkach, długie czarne spodnie, trampki i bluza.
Miejsce: Willa Queenston'a || -
Dołączył: 10 Kwi 2013
Posty: 416
Skąd: Irlandia
Wysłany: 2014-09-13, 11:32   
   Karta Postaci: http://tnij.org/vu40
   Karta Relacji: http://odu.pl/relacje


Dopiero czyjś głos wyrwał go z 'transu' w jaki wpadał podczas grania. W pierwszej chwili nie był nawet pewien, czy na pewno słyszał czyjś głos. Bardziej niż to, jego uwagę skradł ruch, który dostrzegł kontem oka. Lekko przechylił głowę zaprzestając grać. Niestety nie miał podzielnej uwagi. Albo nie na tyle by robić te dwie, jakże wymagające czynności.
- Część- powiedział do bruneta, który wszedł do pomieszczenia. W tym samum momęcie wykonywał ostatnie pociągnięcie smyczka, przy którym zahaczył nim o strunę. Pękła ona z głośnym brzdęknięciem. Zabrał instrument od policzka przyglądając mu się niepewnie. Jak by nie wierząc w to co się właśnie stało. Przyglądał się nie pewnie miejscu, w którym jeszcze przed chwilą znajdowała się cienka linia. Westchnął odkładając instrument. W myślach go przepraszając. W końcu zranił swoją kochankę. Gdy już skrzypce spoczywały na pościeli do głowy przybyły pytania typu: Kiedy ostatnim razem wymieniał struny. Potrząsnął głową, zdając sobie sprawę, że ostatnie czynności konserwatorskie poczynił jeszcze będąc w Irlandii. Może powinien poprosić matkę, by mu przysłała zestaw strun.. Albo może poczekać te kilka dni i sam sobie zakupi. Ale czy wytrzyma tyle dni ze świadomością,że nie może grać. Wątpił w to.
- Jak ci się spało?- spytał uśmiechając się do bruneta.- Masz może ochotę na coś specjalnego?- dodał rozglądając się w poszukiwaniu telefonu, by sprawdzić, która jest godzina. Ujrzał go na szafce nocnej i z ociąganiem się pochylił się ku niemu. Odblokował ekran i cyfrowy zegarek poinformował go, iż jest za kwadrans dziewiąta. Czyli chyba idealna pora na śniadanie. Poza tym, jeśli dobrze pamiętał co dietetyczka w Irlandii im mówiła, najlepiej było spożyć pierwszy posiłek zaraz po przebudzeniu. Jednak nie był pewien tych słów... w końcu ta kobieta wiele mówiła. A jego osobiście nie interesowały te monologi. Grunt, że na podstawie jej porad dobrze gotowano.
Chciał powiedzieć, że Jiro zaraz wstanie i zrobi śniadanie.. ale przypomniało mu się, iż jest weekend... a w weekendy ich opiekun wstawał o dziesiątej. Więc śniadanie nie będzie tak prędko jak by sobie tego życzył. Westchnął ale zaraz wpadł na świetny pomysł. Sam przecież może coś zrobić... W najgorszym wypadku spali kuchnię albo coś... no ale zawsze może mu się udać.. i będzie umiał coś więcej niż tylko zrobienie herbaty.
_________________

[img ]http://i58.tinypic.com/256703p.jpg[/img]
 
 
     
Savier 
Głos Perswazji


Imię i nazwisko: Savier Daquin
Wiek: 21
Klasa: IC
Ubiór: Czarne, obcisłe spodnie, tego samego koloru koszula z dopasowanym czerwoną muchą, ciemna kurtka z futerkiem i czarne trampki.
Miejsce: ---
Ekwipunek: Telefon | Kilka ostrzy | Klucze od mieszkania | Koperta z pieniędzmi | Czarna kredka do oczu
Dołączył: 22 Sie 2013
Posty: 257
Wysłany: 2014-09-14, 19:21   
   Karta Postaci: http://www.ourhighschool.aaf.pl/versus-vt254.htm


W trakcie kiedy białowłosy odkładał swój instrument, brunetowi przypomniało się coś istotnego. Przez chwilę nawet odleciał, pogrążając się w zamyśleniu. Dopiero głos panicza wyrwał go z tego stanu. - Nie, dziękuję. Właściwie to będę musiał już iść. - Powiedział dość cicho. No bo nie wiadomo kto spał a kto krzątał się po domu. A w każdym razie on nie wiedział. Jeszcze cicho podziękował za wszystko i skierował się do wyjścia. Tam ubrał swoje trampki i wyszedł delikatnie zamykając za sobą drzwi. Na zewnątrz dosunął swoją bluzę i włożył ręce do kieszeni. Rozejrzał się dookoła. Było tak przyjemnie cicho, że aż uniósł kąciki ust ku górze. Następnie poszedł w swoją stronę.

z/t
_________________
 
 
     
Feniks 
Przewodniczący SU
Panicz


Imię i nazwisko: Feniks MacSwallow
Wiek: 17
Klasa: IIC
Orientacja: bi
Multikonto: Howaito
Ubiór: Morska koszulka na ramiączkach, długie czarne spodnie, trampki i bluza.
Miejsce: Willa Queenston'a || -
Dołączył: 10 Kwi 2013
Posty: 416
Skąd: Irlandia
Wysłany: 2014-09-15, 20:45   
   Karta Postaci: http://tnij.org/vu40
   Karta Relacji: http://odu.pl/relacje


Wstał chcąc ruszyć do kuchni. jednak nie uszedł daleko, bowiem odmowa ze strony ciemnowłosego była szybsza. Panicz, jako dobry gospodarz chciał zaprotestować i nie wypuścić Saviera dopóki czegoś nie zje. Ten jednak nie czekając na albinosa ruszył ku wyjściu. Feniks podążył za nim jak cień. Po drodze burcząc coś o zasłabnięciu. Pożegnał gościa serdecznym uśmiechem i zamknął za nim drzwi. Obserwował go jeszcze chwilę przez wizjerek. Jak by bojąc się, że brunet przewróci się pod naporem letniego wiaterku. Na szczęście tak się nie stało. Ciężko wzdychając odepchnął się od równej drewnianej powierzchni i skierował swój chód w kierunku kuchni. Sam czuł już pewnego rodzaju pustkę w żołądku. I postanowił ją zapełnić czymkolwiek. Oczywiście lodówka pękała w szwach, więc na brak wyboru nie mógł narzekać. Przyglądał się z zadumą szynce i masłu. Nigdy nie robił kanapki. Widział jak Jiro je robił. Ale czy mu się uda. W zasadzie, jak by się zastanowić, to nie powinno być trudne. Nie było to trudne, dla przeciętnego człowieka.. ale Feniks nie należał do przeciętnych... Wyjął kilka na składników, które wydały mu się odpowiednie na pierwszy posiłek. Następni z szuflady wydobył nuż. Niepewnie począł rozsmarowywać twarde jeszcze masło na kromce białego chleba. Oczywiście naciskając ostrzem jak głupi w miękkie pieczywo, zrobił w nim dziurę. Skrzywił się nieznacznie widząc jak okropnie to wygląda. Szatynowi jakoś szło to lepiej. Wypuścił powietrze z płuc i nałożył plaster szynki, na swoje danie. Uznając, że nic więcej nie nadaje się jednak na tak zaszczytne miejsce (jakim była jego kanapka) pochował jedzenie z powrotem do lodówki. A żeby przypadkiem nikt nie zauważył, że było coś tu robione. Feniks ruszył ze śniadaniem do salony. Zasiadł na sofie, tuż obok poskładanej pościeli. Ze zdziwieniem się jej przyglądając. Nie wiedział kiedy jego gość mógł zdążyć posprzątać po sobie. Co gorsza, przecież nie musiał tego robić. Białowłosy z niezadowoleniem ugryzł chleb i zaczął rzuć duży kęs. Hime wskoczyła na miejsce obok niego łasząc się. Z uniesionym ogonem przemaszerowała przez jego kolana. Tak, że nastolatek w ostatniej chwili uniósł pożywienie, chroniąc je tak, przed spotkaniem z białą sierścią.
W pewnym momęcie z zadumy, wyciągnęło Feniksa skrzypnięcie drzwi. Odwrócił twarz w kierunku, z którego pochodził ów dźwięk. Zaraz po tym w wejściu do kuchni pojawił się nie kto inny jak Jiro. Na jego twarzy, malował się jeszcze nie tak daleki sen. Albinosa zdziwiło to, iż młodzieniec sam potrafił tak wstać rano. Bez budzika.. czy też pomocy. Teraz jak się nad tym zaczął zastanawiać zdał sobie sprawę, że nigdy nie słyszał, by jakiś dźwięk rano dobiegał z sypialni szatyna. Czy to nie nadludzkie, budzić się tak o świcie? Jeszcze jak by było tego mało, kłaść się też nie wcześnie. Morskooki zaczął podziwiać lokaja.
Po paru dyskusjach i uzgodnieniach Feniks i Jiro doszli do wniosku, że najlepiej będzie, gdy panicz uda się po struny jeszcze dziś. Z początku to szatyn chciał się wybrać do sklepu muzycznego. Feniks jednak uznał, że nawet jemu nie powierzy swojej kochanki. Wsunął stopy w trampki i zarzucił bluzę na ramiona.
- Będę najszybciej jak to możliwe- powiedział, chociaż wiedział, iż i tak lokaj to wie.

[z.t]
_________________

[img ]http://i58.tinypic.com/256703p.jpg[/img]
 
 
     
Savier 
Głos Perswazji


Imię i nazwisko: Savier Daquin
Wiek: 21
Klasa: IC
Ubiór: Czarne, obcisłe spodnie, tego samego koloru koszula z dopasowanym czerwoną muchą, ciemna kurtka z futerkiem i czarne trampki.
Miejsce: ---
Ekwipunek: Telefon | Kilka ostrzy | Klucze od mieszkania | Koperta z pieniędzmi | Czarna kredka do oczu
Dołączył: 22 Sie 2013
Posty: 257
Wysłany: 2015-08-23, 11:50   
   Karta Postaci: http://www.ourhighschool.aaf.pl/versus-vt254.htm


Całą drogę przez miasto podskakiwał, pogwizdując wesoło jakąś melodyjkę. W połowie drogi wszedł w jedną z ciemniejszy uliczek, zostawiając białowłosego na głównej drodze. Szybko jednak do niego wrócił, już bez wcześniejszej teczki. Zamiast w niej miał w dłoniach grubą kopertę z której to wystawały banknoty, aktualnie przez bruneta liczone. Natomiast na jego licu wykwitł uśmiech jeszcze bardziej zadowolony niż wcześniej. Wraz z zakończeniem gwizdanej melodyjki, zamknął kopertę, chowając ją do kieszeni bluzy. Trzymając w nich również dłonie, ponownie zaczął podskakiwać. Cóż, miał ku temu powód. Takim sposobem dotarli aż pod dom białowłosego. Czerwonooki zatrzymał się tuż przed drzwiami, wtedy też odwracając do towarzysza i uśmiechając się doń szeroko.
_________________
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Theme xandgreen created by spleen modified v0.3 by warna


Toplisty
    Toplista stron Anime&Manga Halo PBF Toplista Anime Strefa Toplista Anime I love PBF Internetowe gry online, gry przeglądarkowe, MMORPG, MMO, RPG online Toplista gier PBF Toplista gier - RPG, MMORPG, Fantasy, Gry Online .: ANIME TOP100 :. BEST PBF - najlepsze polskie pbf rpg ~**~ The Best Of PBF - Play By Forum Toplista Ranking Fabularnych For RPG! Najlepsze fora PBF w sieci!
Wymiana

stat4u
Strona wygenerowana w 0,29 sekundy. Zapytań do SQL: 14